
A oto i plenerek z ostatniego ślubu...
Plenerek wymagający... a jak, bo chcieli więcej i więcej... ale po długiej znajomości mogli sobie na to pozwolić :D Najpierw kilka godzin sesji plenerowej w Krakowie - Prokocim i wagony jeżdżące bez lokomotyw... sic! :) później krótka sesja na Podgórzu, bo zaczynało się robić ciemno.
Tydzień później przyszedł czas na uzupełnienie sesji w Jaśle... i Bieczu. Chociaż początkowo się na to nie zapowiadało... udało się nam zrobić kilka zdjęć z których (mimo wysokiego stopnia samokrytycyzmu) jestem zadowolony. Najważniejsze jednak, że zadowolona była para młoda :P. Pozdrawiam Muszki :) - szopcias