A oto i plenerek z ostatniego ślubu...
Co jak co ale takiego wesela mógłbym spokojnie życzyć każdemu. Dzień szalony od początku... i chyba pierwszy fotografowany przeze mnie ślub, który praktycznie na bieżąco był komentowany na facebooku :) normalnie szacun :P Oczywiście jak to zwykle bywa nie obeszło się bez drobnych kłopotów - samochód się spóźniał... Na szczęście do kościoła zdążyliśmy na czas.
Para młoda - szalona :)... co z resztą widać na zdjęciach, didżej też rewelacyjny - więc impreza miała niejako zagwarantowany sukces :) Czerwone tramki co jak co, ale rzadko kiedy zdarzają się na ślubach, no ale na piewszym tańcu można sobie pozwolić na wiele... nawet na mix różnych hitów i motyw z dirty dancing :P
A co jeszcze takiego szczególnego się działo? - zobaczcie sami...